Powiedział to co myślą zwolennicy PiS? „k… dz… szm… trzeba cie zabic jak Adamowicza”

Czy wszyscy wyciągnęli wnioski po zamordowaniu Prezydenta Gdańska podczas finału WOŚP? Wydaje się, że pracownik Straży Marszałkowskiej jakieś wnioski wyciągnął, przerażające jest to – jakie. „Trzeba cie zabic jak Adamowicza” napisał do liderki partii Nowoczesna, Katarzyny Lubnauer. To zdanie poprzedzała seria najgorszych wulgaryzmów. Zdarzenie szokuje, ale czy powinno? Dlaczego ludzkie życie nic nie znaczy, a moralne zasady nie obowiązują jeżeli w grę wchodzi nienawiść do opozycji? Przeanalizujmy co stało się od zamachu w styczniu do trwającej kampanii

Brak szacunku dla kobiet

jedną z najważniejszych zasad społecznych jest szacunek dla kobiet,
nie ma ona jednak znaczenia dla zwolenników rządu

Pamiętamy jak Straż Marszałkowska bezlitośnie wykonywała polecenia Kuchcińskiego i szarpała matki osób niepełnosprawnych w Sejmie. Pamiętamy też jak urzędniczka państwowa również z nadania PiS uderzyła zwolenniczkę opozycji na Pl. Piłsudskiego. Obydwie sytuacje łączy wspólny mianownik – reakcja prorządowych i prawicowych mediów. Media te usprawiedliwiały obydwa przypadki przemocy, a wręcz atakowały jej ofiary, kobiety. Marcin Rola, internetowy dziennikarz prawicy wprost pochwalił przemoc i wskazał, że jest to zachowanie słuszne i właściwe.

Gorszy sort

Taka sytuacja musi wynikać z dehumanizacji ofiary. Zwolennicy prawicy i rządu nie widzą w swoich przeciwnikach ludzi, ale figury propagandowe. Widać to po komentarzach w internecie. Prawicowcy widzą w ofiarach „lewaków”, „KODowców”, „totalsów”, ale nie ludzi, a już na pewno nie Polaków. Ten niemoralny tok rozumowania wynika z pewnością z temperatury sporu politycznego w kraju, przede wszystkim z języka mediów i polityków. Przykład idzie z góry, ministerstwo sprawiedliwości zatrudniało hejterów do niszczenia życia prywatnego sędziów, a sam Jarosław Kaczyński podzielił Polaków na sorty – lepszy i gorszy. Jakie są konsekwencje tego komunikatu?

podobnie jak po zamachu na Adamowicza pierwsza reakcja rządu jest zdecydowana,
decydujące jest jednak to co następuje po niej, powrót do mowy nienawiści w mediach

„Za dobre uczynki nie wsadzamy” napisał do internetowej hejterki wiceminister sprawiedliwości z nadania PiS. Płacił jej za rozsiewanie fałszywych informacji, które miały uderzać w sędziów. Niezależnie od tego jak zdecydowanie policja zareaguje na konkretne przypadki przemocy, decydujące o powtórzeniu się incydentów przemocowych jest społeczna ocena zdarzenia. A ta jest rozmywana w prorządzowych mediach.

Pozorna walka z nienawiścią

„Tęczowa zaraza” według Magdaleny Ogórek z TVP nie jest mową nienawiści, za to hasztag #SilniRazem nią jest. Pobicia osób LGBT wogóle nie są wspominane w mediach państwowych, za to o przerabianiu symboli i obrazów kręci się całe reportaże. Po zamachu na Adamowicza rząd i jego media wzywały opozycję do „nie wykorzystywania politycznego tragedii”, kiedy podczas eurokampanii w Szczecinie uderzony został działacz PiS – te same media i politycy wzywały opozycje do potępienia politycznej, antyrządowej przemocy. Wielu Polaków ma dostęp wyłącznie do mediów rządowych. Jak mają wartościować przemoc czy nienawiść wobec opozycji jeżeli jest w nich bagatelizowana, usprawiedliwiana, jeżeli w ogóle się o niej mówi?

Reakcja na przemoc jest pozorna – Michał Rachoń, w którego programie został opublikowany materiał dehumanizujący Pawła Adamowicza na trzy dni przed jego śmiercią został za to zawieszony. Kiedy temat medialnie minął, Jacek Kurski przywrócił go do pracy dziennikarskiej. Bardzo możliwe, że w Polsce jest więcej ludzi, którzy życzą opozycji tak jak to napisał Strażnik Straży Marszałkowskiej. Pytanie – kto ich do takiego myślenia skłania? Odpowiedzcie sobie na to pytanie sami. Rządowe media grożą pozwami za łączenie ich z szerzeniem nienawiści i nawoływaniem do przemocy wobec ludzi opozycji.

Maks Wudecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *