Czy Korwin reprezentuje inceli? Związki partnerskie to wolność, a nie zagrożenie

Do Sejmu weszła Konfederacja, pod tym szyldem siły połączyli nacjonaliści z Ruchu Narodowego i zwolennicy Janusza Korwin-Mikke. Ci drudzy to teoretycznie wolnościowcy, ultraliberałowie, libertarianie, jakkolwiek ich nie nazywać – deklarują niechęć do państwowej ingerencji we wszelkie wolności obywatelskie. Jednak wypowiedzi JKM o związkach partnerskich czy ostatnio także edukacji seksualnej świadczą o czymś odwrotnym, czy „wolnościowcy przestali walczyć o wolność” pod wpływem prawicowej propagandy? Zapraszamy do zapoznania się z tekstem Karola Parkity, organizatora Bloku Wolnościowego na Paradzie Równości:

w programie Elizy Michalik, Janusz Kowin Mikke twierdził, że seksualność powinna stanowić społeczne tabu. odwoływał się do pogardy wobec niezależnych kobiet i do homofobii. tabuizacja seksu, demonizacja kobiet i LGBT, czy JKM reprezentuje inceli?

Liberałowie i wolnościowcy powinni popierać ustanowienie w Polsce związków partnerskich (dalej ZP). Jeśli wam też przyjdzie się „użerać” z malkontentami to polecam ten tekst.

1. Ustanowienie w Polsce związków partnerskich nie odbierze nikomu wolności ani nie będzie wiązało się z jakimikolwiek dodatkowymi obciążeniami dla podatnika. Urzędy stanu cywilnego już istnieją i sadzać po zainteresowaniu zawarciem związku partnerskiego, raczej nie byłoby na tyle obłożone by musiały zatrudniać dodatkowe osoby. Szczyt mógłby przypaść w pierwszym roku uznania instytucji ZP, natomiast dalsze lata właściwie nie różniłyby się bardzo pod względem ilości zawieranych związków cywilnych od statystyk z lat poprzednich.

2. ZP nie dotyczą tylko par jednopłciowych ale również różnopłciowych. Mogłyby być swoistym stadium przedmałżeńskim dla par różnopłciowych, bez prawnych obwarowań i prawnych zobowiązań związanych z małżeństwem.

3. Istnieje nierówność małżeńska skoro pary różnopłciowe mogą zawierać związki małżeńskie a pary jednopłciowe nie mogą, a tym samym nie mogą korzystać ze zwolnień podatkowych i odpisów tych pierwszych.

4. Umowy cywilnoprawne nie nadają takich samych uprawnień w związku jak ZP. Umowy te nie nadają żadnych zwolnień podatkowych, a zamiast tego nakładają wysoki trójstopniowy podatek progresywny, którego najwyższa stawka wynosi 20%. Oczekiwać zatem należy konsekwencji od tych, którzy głoszą pogląd wyższości umowy cywilnej nad znacznie prostszym i ułatwiającym życie ludziom rozwiązaniem jakim są ZP. Jeśli sami żyją w cywilnym związku małżeńskim, są wtedy zwykłymi krzykaczami, hipokrytami, którzy wcale nie troszczą się o wolność innych. W wolności jest piękne również to, że powinna szukać prostych i korzystnych rozwiązań dla wszystkich. Utrudnianie ludziom życia jest w mojej ocenie z wolnością sprzeczne.

5. Konstytucja w żadnym artykule nie zakazuje ustanowienia ZP w Polsce. Artykuł 18 jasno wskazuje, że „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.” i nic więcej. Część działaczy prawicy i PiSu powołuje się właśnie na ten artykuł. Jednakże logiczna interpretacja tego artykułu nie zawiera w sobie jakiegokolwiek zakazu ustanawiania w Polsce innych rodzajów związków. Logika jest nie tylko potrzebna na studiach prawniczych ale i w realnym życiu, często też po to by wykryć manipulację jaką często posługują się przeciwnicy ZP w kwestii ich niekonstytucyjności.

6. Ustanowienie ZP jest prostsze w realizacji. Argument pragmatyczny ale wydaje mi się istotny, choćby dlatego, że często przeciwnicy ZP proponują łatwe rozwiązania tylko z pozoru, bo wymagające zmian w kilkunastu ustawach, kilkudziesięciu rozporządzeniach a i tak zostawałyby wątpliwości prawne na gruncie międzynarodowym – mówię tu o zupełnej likwidacji państwowych małżeństw. Jeśli zatem znacznie prościej poszerzyć wolność ustanawiając ZP w Polsce, które też cieszą się już pewnym poparciem w Polsce, to wydaje się być jasne, że należy pójść najpierw tą drogą. Ona finalnie wcale nie wyklucza tego co napisałem wyżej w tym punkcie. Wydaje mi się jednak, że droga do likwidacji rejestracji przez państwo związków międzyludzkich jest zbyt długa i raczej potrwa kilka pokolenia. Wolność wprowadzana stopniowo ma znacznie większe szanse się „przyjąć” niż ta która wprowadzona w nieprzemyślany sposób wyleje dziecko z kąpielą (przykład z ostatnich lat – lex Szyszko).

7. Żaden człowiek nie powinien stać na drodze uczuć innej osoby. Argument bardziej filozoficzny niż merytoryczny ale uważam, że niemniej ważny. Póki co w Polsce jednak, na drodze do formalizacji ZP stoi urzędnik, który utrudnia życie, ogranicza wolność pewnej części sopłęczeństwa, by mogła się cieszyć takimi samymi prawami jak reszta. Jedni powiedzą, że w takim razie trzeba urzędnika usunąć z drogi, ale w takiej sytuacji oberwą wszyscy. Nikt nie będzie mógł korzystać ze zwolnień podatkowych, widzeń w szpitalu, ustawowego dziedziczenia itp. Chyba nie o taką wolność chodzi. Fiskus zaciera ręce na takich „wolnościowców” 🙂

Mam nadzieję, że pomogłem. Jeśli komuś z was jeszcze jakieś pozytywne argumenty za ZP przyjdą do głowy to niech wskaże je w komentarzu a chętnie tę listę poszerzę by i inni z niej mogli korzystać w przyszłości.

Karol Parkita

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *